Joanna Jakóbek w naszym salonie…

Było nam niezmiernie miło gościć w naszym salonie Panią Joannę Jakóbek, brązową medalistkę Mistrzostw Świata we  Fryzjerstwie Artystycznym,  za fryzurę kreatywną i wieczorową . Miłe spotkanie , fajne emocje …

„Rozmowa z Joanną Jakóbek, medalistką Mistrzostw Świata we Fryzjerstwie Artystycznym, które odbyły się w dniach 6-8 listopada br. w Paryżu.

- To, że przywiozła pani z Paryża brązowy medal za fryzurę kreatywną i wieczorową nikogo już nie dziwi. Od czasu do czasu piszemy w gazecie o pani międzynarodowych sukcesach. Który to już medal?
- Nie wiem, nie liczę ich, podobnie jak dyplomów i pucharów, które przywiozłam z licznych konkursów w Polsce i za granicą. Jednak każde kolejne wyróżnienie, medal czy nagroda zawsze niesie z sobą ogromną satysfakcję.
- Długo pani startuje w konkursach i mistrzostwach?
- Zaczęłam, gdy miałam szesnaście lat, czyli dziewięć lat temu. Oczywiście najpierw była to kategoria juniorów, a od dłuższego czasu startuję w grupie seniorów. Często po zawodach mam już dość rywalizacji, mówię nawet, że więcej nie pojadę na żaden turniej, ale to mija i znów wciąga mnie rywalizacja i wielkie emocje. Adrenalina zaczyna działać.
- Czego ma pani dosyć po zawodach? Stresu?
- Stres na pewno jest męczący, ale głównie chodzi o wysiłek, związany z przygotowaniem do mistrzostw. To naprawdę ciężka praca. Poza tym oceny jurorów często bywają niesprawiedliwe, nawet krzywdzące, co powoduje dodatkowy stres. Niestety, to jest sport niewymierny, a decyzje są bardzo subiektywne.
- Czy na kolejne konkursy jeździ się po to, żeby wygrywać, a może żeby się pokazać w międzynarodowym gronie?
- Nie chodzi tylko o to, chociaż zawsze trzeba liczyć na sukces. Mistrzostwa i inne turnieje połączone są na ogół z pokazami i szkoleniami. Takie wyjazdy to przede wszystkim nauka, zdobywanie doświadczeń, podpatrywanie mistrzów, zwłaszcza znanych stylistów. Taka możliwość była m.in. w Paryżu podczas listopadowych Drużynowych i Indywidualnych Mistrzostw Świata we Fryzjerstwie OMC Hairworld 2010. W różnych kategoriach wystartowało tam ponad 800 osób, a wszystkich uczestników były tysiące.
- Reprezentanci których krajów wiodą prym, jeśli chodzi o fryzjerstwo, uchodzą za najlepszych?
- Na pewno, i to od wielu lat, najlepsi są Rosjanie. Polacy też świetnie sobie radzą i wracają z zawodów z medalami. Coraz większą potęgą w tej dziedzinie są Azjaci. Zawodnicy z Japonii, Chin, Tajwanu najbardziej zaskakują. Ich tegoroczne, niemal kosmiczne fryzury wzbudziły podziw, ale przez jurorów nie zostały docenione.
- Proszę powiedzieć coś o fryzurach, które pani zaprezentowała.
- To była konkurencja techniczna, w której jury ocenia pomysłowość oraz wykonanie. Najpierw na głowie manekina pokazałam fryzurę z krótkich włosów, ostrzyżonych asymetrycznie i zafarbowanych z przewagą modnej naturalnej kolorystyki. Włosy były białe ze złotymi i pomarańczowymi elementami. Ta sama fryzura po przeczesaniu i zastosowaniu dopinek, przekształciła się w uczesanie wieczorowe. To było spore wyzwanie i trudne zadanie, wymagające pewnego stopnia wtajemniczenia zawodowego. jak się to potrafi, to się zrobi wszystko.
- No właśnie, domyślam się, że na co dzień w salonie fryzjerskim, czesze pani inaczej niż na zawodach.
- Oczywiście, wykonuję najróżniejsze fryzury na różne okazje, niektóre dość oryginalne i odważne. Klientki naszego rodzinnego salonu w Janowie, w którym pracuję razem z mamą Krystyną Jakóbek, bardzo często polegają na naszych umiejętnościach i pomysłach. Mają do nas zaufanie i nie boją się nowości, nawet eksperymentowania.
- A jak pani i mama oceniacie głowy przechodniów na polskich ulicach. Czy jesteśmy dobrze uczesani?
- Coraz lepiej. Naprawdę nie jest źle. Może jedynie panowie trochę odstają w tej dziedzinie.
- Interesuje się pani również modą?
- Tak, bardzo, poza tym także wizażem. Skończyłam specjalistyczną szkołę i coraz częściej widzę się w przyszłości w roli wizażystki, stylistki, nie tylko fryzur.
- Czy sukcesy w międzynarodowych konkursach otwierają przed panią drzwi zagranicznych salonów? Pewnie bez trudu znalazłaby pani tam pracę…
- Myślę, że tak, ale nie mam zamiaru przenosić się nigdzie na dłużej. Dużo podróżuję, byłam na wielu imprezach fryzjerskich, m.in. w Moskwie, Rydze, Oslo, Berlinie, Mediolanie, Las Vegas. To mi wystarczy. Mieszkam od dzieciństwa w Rumi i nie planuję przeprowadzki nigdzie indziej.
- Pani klientki, obecne i przyszłe pewnie się cieszą. A co jeszcze interesuje utalentowaną i stylistkę z Rumi?
- Lubię czytać. Dobra książka zawsze mnie uspokaja. Poza tym chętnie gotuję, eksperymentuję w kuchni. Te i inne zajęcia pozwalają odpocząć od fryzjerstwa, ale chętnie do niego wracam, bo to moja największa pasja.
- Dziękuję za rozmowę.”

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+
Poporzedni wpis
Następny wpis

Zostaw odpowiedź