Chanel – czyli “Karl Who”?

Magiczne logo połączonych pomiędzy sobą dwóch liter “C” otwiera często nie jedne drzwi do świata luksusu i zaprasza na salony “śmietanki towarzyskiej”. Co sprawia, że właśnie to logo jest jednym z najbardziej podrabianych, najbardziej ulubionych i najbardziej pożądanych na świecie?! Otóż – “legenda”, która za nim stoi!

 

 

Madame Chanel była uosobieniem codziennej elegancji, jako pierwsza zrezygnowała z uwierających gorsetów, wprowadziła do strojów kobiecych tkaniny zarezerwowane wcześniej wyłącznie dla mężczyn, postawiła na sztuczne perły i jako pierwsza zaczęła sprzedawać syntetyczne perfumy. Ale to przede wszystkiem jej, tancerce z kabaretu o wielkim talencie przedsiębiorczym, zawdzięczamy słynną “małą czarną” – klasyczną sukienkę, którą każda z nas powina mieć w swojej szafie! Kontrowersyjna, energiczna, wręcz tytanka pracy, Coco Chanel niepodzielnie rządziła w swoim Domu Mody aż do śmierci w 1971 roku.

 

 

Do 1983 roku Dom Mody Chanel stopniowo podupadał, nie pomagały wprowadzona na rynek woda toaletowa Cristalle, którą Coco zaprojektowała przed śmiercią, ani też linia kosmetyków kolorowych. Ewidentnie brakowało “geniusza”, który potrafiłby się zmierzyć z potężną legendą Chanel i mógłby godnie poprowadzić markę, szanując jednocześnie dorobek Madame.

 

 

I tak, w 1983 roku na horyzoncie pojawia się Karl Lagerfeld. Przebojowy projektant – samouk, jednak już z ogromnym doświadczeniem i o bardzo złożonej osobowości. Urodzony w Niemczech w 1933 roku, Karl początkowo zasłynął jako uzdolniony rysownik. Słynął też z “ciętego” języka i z pracowitości. Początkowo jego kariera przeżywała ogromne wzloty i upadki. Kolekcje projektanta dla Balmain i Jean’a Patou nie cieszyły się powodzeniem, a żeby się utrzymać finansowo, Karl projektował nawet odzież dla supermarketu Monoprix!

 

 

Sytuacja zaczęła się diametralnie poprawiać, od kiedy Lagerfeld objął stanowisko głównego projektanta we włoskiej marce Tiziani. W między czasie pozyskał dla Tiziani słynne klientki  – ówczesne “gwiazdy” kinowe: Ginę Lollobrigidę i Doris Duke. Projektant rozpoczął też współpracę z Domem Mody Chloe, z którym współpracował aż do 1983 roku. Ale to dopiero stanowisko w Chanel przyniosło  Lagerfeld’owi przepowiedzianą wcześniej przez wróżkę sławę i bogactwo. Lagerfeld tworzy dla Chanel kolekcje Haute Couture i Pre-a-Porter, pracuje też pod własnym nazwiskiem – projektuje dla marki Karl Lagerfeld oraz tworzy sezonowe kolekcje dla Fendi. Rysuje, fotografuje oraz wydaje książki!

 

 

Już prawie 30 lat Lagerfeld kontynuuje dzieło zapoczątkowane kiedyś przez Coco Chanel, czerpiąc i poddając się estetyce projektów Madame. Mało czym zaskakuje w kolekcjach dla Domu Mody, ale i tego nie oczekują jego stałe klientki. Nie mniej jednak projektant zdołał “odmłodzić” markę – oprócz “małej czarnej” do klasyki należą dziś zestawienie niebieskich jeansów i tweedowe’go żakietu oraz mała pikowana torebka 2.55!

 

 

W najnowszej kolekcji RTW S/S 2011 projektant postawił zdecydowanie na młodość, awangardę, interpretację lat 60-tych, ale też zestawił elementy z lat 20-tych z tzw. “trashy look”. Wprowadził niewykończone brzegi, podziurawił jeansy, maksymalnie skrócił szorty, a sukienki połączył ze spodniami. Królowały tweed’owe żakiety ¾, klasyczne garnitury zestawione z kurtkami o linii “A”, jak również patchworkowe spódnice, pióra i zabawne parasolki w kształcie gigantycznego kapelusza. Pikanterii show dodawała czarno-biała dekoracja w postaci monochromatycznego ogrodu z fontannami i grającą na żywo orkiestrą w tle. Jednak każdy z osiemdziesięciu zaprojektowanych przez Karla modeli ubrań emanowało młodością i indywidualizmem.

 

 

Zupełnie inaczej jawi się kolekcja Haute Couture S/S 2011. Tu trzeba złożyć hołd misterności, z jaką Lagerfeld podchodzi do tradycji Domu Chanel oraz do dziedzictwa Madame. Jak słusznie zauważyli eksperci, żadna inna kolekcja tej rangi nie może się równać z tym, co przedstawił Karl. Kostiumy, sukienki, żakieciki i spodnie – utkane jak by z pajęczyny, przyozdobione milionami małych koralików, przywoływały wspomnienia letniego poranka. Modelki, niczym nimfy kroczyły wśród rozmarzonych gości, ubrane w delikatne baletki. To dzięki zamysłowi projektanta, można było zobaczyć w nich zwyczajne, delikatnie dziewczyny, a nie przebrane, dziwacznie wysokie nastolatki.

(z B&H)

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+
Poporzedni wpis

Zostaw odpowiedź