MaxMara. Kaszmirowe marzenie.

Achille Maramotti, założyciel Domu Mody MaxMara kiedyś powiedział: „Ubrania powinny być zaprojektowane tak, by odpowiadały przede wszystkim wygodzie kobiet, które przecież je będą nosić.” Od tamtego czasu motto firmy się nie zmieniło, a marka MaxMara rozrosła się z maleńkiego rodzinnego biznesu do modowego giganta MaxMara Group. Dziś brand skupia wokół siebie takie marki, jak: Sportmax, Sportmax Code, Weekend Max Mara, Marella, Pennyblack, iBlues, Max & Co. i Marina Rinaldi, posiada ponad 700 markowych sklepów na całym świecie i ciągle się rozrasta!

A wszystko się zaczęło w małym eleganckim miasteczku Reggio Emilia pod Mediolanem, kiedy w 1949 roku Achille Maramotti, prawnik z wykształcenia i wizjoner modowy z zamiłowania, postanawia założyć swoją markę ubrań. Maramotti marzy o ekskluzywnej linii ubrań w charakterze ready-to-wear, co wówczas było nie do pomyślenia. A ponieważ nie był on projektantem, za inspiracją, jak większość w tym czasie, rusza do Paryża na pokazy haute-couture. Tak powstaje pierwsza kolekcja złożona z dobrze skrojonych płaszczy i garniturów występująca pod marką „Maramotti Confezioni”, które były tańszą kopią paryskich pierwowzorów. Stawiając na produkcję masową, Maramotti jednak zawsze dbał o jakość materiałów z których powstawały wzory. Tym samym zyskał sobie grono klientek, a jego kaszmirowe płaszcze stały się już legendą.

 

 

W 1951 roku „Maramotti Confezioni” zmienia nazwę na MaxMara – „max” oznacza lokalnego stylowego rozrabiakę, a „mara” – to początek nazwiska Maramotti. W tym samym roku Achille otwiera swój pierwszy sklep i pełny młodzieńczego entuzjazmu, organizuje pierwszy pokaz dla kupców w Cortina d’Ampezzo. Sukces i wspaniała opinia wśród klientów sprawia, że Maramotti wychodzi naprzeciw z modną propozycją dla młodszych klientek i zakłada Sport Max w 1969 roku.

 

 

Filozofią i podstawowym ultimatum brandu od zawsze było tworzenie odzieży z luksusowych materiałów, z naciskiem na jakość kroju w dalszej produkcji projektów. Luigi Maramotti, syn założyciela, podkreśla iż proporcje, względem innowacyjności i oczekiwaniami klientów, są idealnie wyważone. „Nasi klienci – to koneserzy mody, a nie jej niewolnicy” – podkreśla Maramotti-syn. I rzeczywiście, miękkie, wygodne krawiectwo włoskie jest mocną stroną firmy. A piękne kaszmirowe i wełniane płaszcze są namiętnie kupowane przez gwiazdy ekranu. Cate Blanchett, wychodząc za mąż, wybrała biały kaszmirowy płaszcz od MaxMar’y zamiast sukienki, a Catherine Zeta Jones zabłysnęła w kamelowym, gdy oświadczał się jej Michael Douglas. Natomiast piękna Isabella Rosselini dostała w prezencie swój pierwszy kultowy dorosły płaszcz jeszcze będąc dzieckiem!

 

 

Z ciekawostek dodam, że właściciele MaxMary nigdy nie projektowali swoich ubrań, zamiast tego zatrudniali znanych projektantów, których nazwiska były trzymane niegdyś w ścisłej tajemnicy. I tak, wśród zaczynających u nich gwiazd byli: Anne Marie Beretta, Karl Lagerfeld, Luciano Soprani, Guy Paulin, Jean-Charles de Castelbajac, Franco Moschino i nawet duet Proenza Schouler.

 

 

Klasyczny minimalizm – to idealne określenie dla kolekcji S/S 2011 od MaxMary. Oszczędne fasony, sylwetki ubrań blisko ciała i zabawa proporcjami ukazały nieco młodzieńczy look brandu. Idealne na wiosenną pogodę płaszcze w kolorze khaki zmiksowane z szortami, żółte, pomarańczowe i fioletowe akcenty na spodniach i spódnicach o klasycznym kroju – były jak najbardziej oczekiwanymi elementami kolekcji. Natomiast nie mile zaskoczyły jakby zaprojektowane z braku pomysłu „bandażowe” topy do całkiem klasycznych i ciekawych w kroju spódnic. No cóż, nawet największym zdarzają się niemiłe wpadki. Na całe szczęście, zawsze możemy liczyć na piękne kaszmirowe płaszcze, jako stały „punkt programu” od MaxMary!

 

 

 

 

 

 

(artykuł z B&H)

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+

Zostaw odpowiedź