CZERWONE WINO… GŁĘBOKI BUKIET ZALET

shutterstock_23299951

In vino veritas, in aqua sanitas (w winie prawda, w wodzie zdrowie), jak głosi znana łacińska sentencja. Niekwestionowaną prawdą jest jednak szeroki wachlarz zdrowotnych właściwości czerwonego wina. Tak więc, możemy bezkarnie pić ów szlachetny trunek nie tylko ze względu na jego smak, sposób oddziaływania i głęboki bukiet, tworzący się w szczytowych sferach kieliszka po napowietrzeniu wina, lecz również z powodu jego wręcz bezcennego wpływu na kondycję naszego organizmu. Nieważne, czy cenimy wino o bukiecie kwiatowym, owocowym, przyprawowym, ziołowym czy też innym. Niemal każde to prawdziwe dobrodziejstwo dla zdrowia i urody.

 

 

shutterstock_35255275

Początki uprawy winorośli i wyrabiania z niej wina sięgają ponad 4000 lat przed naszą erą, najpewniej: Kaukazu. Proces winifikacji znali starożytni Egipcjanie, a do krajów basenu Morza Śródziemnego krzewy winne trafiły dzięki Fenicjanom. Greccy filozofowie już 2000 lat temu wychwalali nie tylko przyjemność picia czerwonego wina, lecz również jego właściwości prozdrowotne i lecznicze. Wino miało i nadal ma stałe miejsce w ludzkiej codzienności. Od tysięcy lat nieprzerwanie jest elementem zarówno codziennej diety, jak i uroczystości religijnych różnych wyznań. Ba! katoliccy i prawosławni miłośnicy wina mają nawet swego patrona – jest nim św. Marcin z Tours. Co dziwne, szacowny Święty nie urodził się we Francji… Od wieków bowiem Francja wydaje się ojczyzną najszlachetniejszych odmian czerwonego wina. I to właśnie stan zdrowia Francuzów, słynących z zamiłowania do wspaniałego trunku, naprowadził naukowców na ślad leczniczych właściwości wina.

 

shutterstock_42851986

Francuski paradoks

Nacja ta bowiem, choć wiedzie styl życia zbliżony do innych społeczeństw wysoko rozwiniętych,  zdecydowanie rzadziej zapada na choroby krążenia, w tym – chorobę niedokrwienną serca. Po wielu latach badań prowadzonych na grupie 30 tys. Francuzów okazało się, że przyczyną ich świetnej kondycji zdrowotnej jest właśnie zamiłowanie do czerwonego wina.  Otóż, osoby pijące 2-5 kieliszków wina dziennie, aż o 28-38% zmniejszały w ten sposób ryzyko śmierci z  powodu chorób serca i układu krążenia. Jaka więc tajemnica kryje się w winie?

 

shutterstock_43965964

Wszechmocne flawonoidy

Szczególnie cenne w winie są związki flawonoidowe, wśród których najważniejsze to kwercetyna, resweratrol, katechina i epigallokatechina. Ups… robi się ciekawie. Nie musimy na szczęście pamiętać tych przydługich i trudnawych nazw, by w pełni czerpać z ich dobroczynnych mocy. A jak je pokrótce określają onkolodzy: flawonoidy robią prawie wszystko, a w obrębie  układu sercowo-naczyniowego są wszechmocne i niezawodne.  Zmniejszają tworzenie się skrzepów, hamują procesy zapalne w naczyniach krwionośnych, zwiększają ich rozkurczliwość,  usprawniają przepływ krwi i dotlenienie serca. Poza tym, są super antyoksydantami: hamują niebezpieczne reakcje wolnorodnikowe. Mówiąc krótko, ODMŁADZAJĄ.

Resweratrol, znany też ze starożytnej medycyny japońskiej, hamuje utlenianie cząsteczek znacznie skuteczniej, niż zwana witaminą młodości wit. E., wykazuje też silne właściwości antynowotworowe, antycukrzycowe, antyzapalne.  Czerwone wino, oprócz orzeszków ziemnych, to najbogatsze źródło tego cennego związku. Występuje on bowiem w dużych ilościach w skórce czerwonych winogron, gdzie tworzy barierę ochronną dla owoców, broniąc je przed mikroorganizmami. Gwoli przypomnienia: cały czas mówimy tu o czerwonym winie. W nim bowiem zawartość cennych dla zdrowia składników jest dziesięciokrotnie wyższa niż w winach białych.

 

612 (3)

Wino do użytku… zewnętrznego

No tak. A co z abstynentami? Lub osobami, którym wypijanie codziennie od 3-5 kieliszków wina już trąci uzależnieniem? Czyż z powodu swych obaw lub niechęci do alkoholu mają częściej chorować, szybciej się starzeć i umierać? Oczywiście, że nie. Dziś z głębokiego bukietu zalet czerwonego wina mogą korzystać nawet osoby unikające alkoholu.

W kosmetykach oraz zabiegach kosmetycznych wykorzystuje się przede wszystkim wyciągi z winogron, winny moszcz (czyli… hmm.. odpad procesu winnej fermentacji), ale także samo wino. Wśród zabiegów spa nietrudno znaleźć, na przykład kąpiel w czerwonym winie. Obraz niczym z  pogańskich bachanaliów… Ale do rzeczy. Dlaczego warto korzystać z kosmetyków bazujących na czerwonym winie? Otóż, ekstrakt z winogron rozjaśnia i rozświetla skórę, łagodzi stany zapalne,  zaczerwienienia, w widoczny sposób odmładza cerę. Zabiegi winoterapii pobudzają  spalanie tkanki tłuszczowej, eliminują toksyny oraz nadmiar wody z organizmu. Zawarta w winnych kosmetykach tanina pobudza krążenie i oczyszcza naczynia krwionośne. Często wykorzystywane podczas upiększających masaży olejek z nasion winogron, czy krem do masażu na bazie ekstraktu z wina i cynamonu są obfite w witaminę E, przeciwutleniacze, działają regenerująco i ochronnie. Doskonale nawilżają, ujędrniają i wygładzają skórę. Prócz jedwabistej gładkości, nadają ciału cudny zapach kwiatów i owoców winorośli.

 

 

175

Bez względu na to, czy w kremie, olejku, czy też kieliszku, wino niezmiennie zachowuje wręcz cudotwórcze działanie na nasz organizm. Każdy ma zapewne inne preferencje co do sposobu użycia tego leku/trunku. Otwórzmy się jednak na holistyczne działanie czerwonego wina. I jako  wielbicielki zastosowania,… hmmm… doustnego,  zanurzmy się także na przykład w winnej kąpieli, w spa. Cóż to za piękna rozpusta dla zmysłów i zdrowia! Rozkoszując się cudnymi właściwościami wina nie zapominajmy jednak o zdrowym rozsądku i złotej zasadzie zdrowego umiaru…

( artykuł z B&H)

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+

Zostaw odpowiedź