Szkolenie. Ja prowadząca!

Dzień 27.02.2011 roku …

… moje pierwsze seminarium szkoleniowe.

Od rana stres, adrenalina oraz cała reszta motywujących i zarazem paraliżujących emocji.

O  godzinie 10.30 założono mi mikrofon, mikroport, przygotowany ekran, kamera, rzutnik oraz stanowiska wykładowe i pokazowe.

Wchodzę. Na sali około 150 osób i ich wzrok skierowany na mnie, serce bije jak zwariowane a ręce trzęsą się (nikt tego nie widział).

Cisza. Przedstawiam się i zaczynam. Światła gasną, słyszę swój głos wyraźny i spokojny (aż jestem zdziwiona).

Wykład skończony (zmieściłam się w czasie). Padają pytania, kilka bardzo rzeczowych i potrzebnych. Wniosek – uczestniczki słuchały! Są zainteresowane! Wielka radość!

Potem pokaz, już na spokojnie, trwał 45min. Na sali oczy wpatrzone w ekran. Chyba podobało się. Teraz pytania końcowe i podziękowania.

Zdejmuje mikrofon, wychodzę. Oddycham głęboko. Pierwsze koty za płoty;)

 

Udostępnij:Share on FacebookShare on Google+

Zostaw odpowiedź